Maria Lassnig – mistrzyni (auto)portretu

Mimo że ta wielka artystka zmarła w 2014 roku, jej prace możemy oglądać w Polsce po raz pierwszy. Warto więc pędzić do Zachęty, gdyż Maria Lassnig to malarka o światowym poziomie geniuszu.


Maria Lassing urodziła się w 1919 roku w Austrii. Od 1941 roku studiowała na Akademii Sztuk Pięknych w Wiedniu. Tam też zaczęła swoją karierę malarską. W latach 50. XX wieku wyjechała do Paryża, natomiast w 60. do Nowego Jorku gdzie zrobiła również kurs animacji na  SVA (School Visual Arts). Od 1970 roku zaczęła tworzyć animacje. Pod koniec lat 70. na dobre wróciła do Europy, a w 1980 roku, jako pierwsza kobieta w Wiedniu i w krajach niemieckojęzycznych,  dostała stanowisko profesorskie na Akademii Sztuki Użytkowej w Wiedniu, gdzie dwa lata później utworzyła jedyne w Austrii studium filmu animowanego. Od tego okresu jej prace zaczęły zyskiwać uznanie międzynarodowe, czego kulminacją była wystawa Zbite lustra z 1993 roku, organizowana przez Kaspara Königa i Hansa Ulricha Obrista dla Wiener Festwochen i Deichtorhallen Hamburg, która dała jej ostatecznie światowy rozgłos i określenie geniusza koloru. Obecnie uznaje się ją za jedną z najważniejszych malarek XX wieku. Tuż przed śmiercią, w 2013 roku została uhonorowana Złotym Lwem na Biennale w Wenecji.

Wczesne lata

Na początku jej twórczości duży wpływ miały surrealizm i informel a także ekspresjonizm. Wydaje się, że wpływy te, połączone z dużą wrażliwością artystki na ciało i emocje, składają się na późniejszy, dojrzały styl, opierający się na dużym kontraście, jaskrawych kolorach, dynamice przedstawienia oraz ciekawych kompozycjach, które często wykraczają wręcz poza płótno.

Maria Lassnig, Ekspersyjny autoportret, 1945, źródło: tate.org.uk

Autoportret z 1945 roku, stworzony na ostatnim roku studiów Marii Lassnig na Wiedeńskiej Akademii Sztuk Pięknych, posiada w sobie zalążkową formę jej późniejszego charakterystycznego stylu. Kontrastowe, jaskrawe barwy, skupienie się na rysach twarzy przy niemal schematycznym zaznaczeniu sylwetki, swoiste wrażenie “niedokończenia” obrazu oraz białe płótno bez tła, które później będzie przedmiotem wielu “gier” artystki, były w tym czasie w Austrii naprawdę nowatorskie, zwłaszcza, że w okresie hitlerowskim panował w sztuce realizm, z którym malarka ewidentnie zrywa¹.

Kolejną fazę eksperymentów ze sztuką i poszukiwanie własnego stylu widać u Lassnig w obrazach z lat 50., na których można zobaczyć abstrakcyjne formy, będące jakoby syntetycznym rzutem malowanego obiektu. Obrazy przedstawiają najczęściej ludzi (portrety lub autoportrety) tudzież części ciała, zazwyczaj głowę.

Maria Lassnig. Głowa, 1956, źródło: theartistsperiscope.com

Maria Lassnig, Głowość, 1956 – ’57, źródło: theartistsperiscope.com

Maria Lassnig performerką?

Kolejne eksperymenty zmierzają do sztuki performatywnej, wciąż biorąc na warsztat ciało. Są to płótna, na których artystka kładła się i odmalowywała swoją sylwetę. Patrząc na nie z bliska można doświadczyć więc pewnej transgresji. Oto nie mamy wcale do czynienia z obrazem, jako przedstawieniem, ale z bezpośrednią reprezentacją, z płótnem, na którym leżała malarka tworząca obraz. Ów bezpośredni kontakt jest dla mnie dokładnie tym, co Aleida Assman nazywa Magią Antajosową (Antajos był synem Posejdona i Gai, czerpał on swoje siły poprzez bezpośredni kontakt z matką), czyli bezpośredni kontakt z pamięcią, rozbudowaną poprzez obrazy i symbole².

Maria Lassnig, Große Knödelkonfiguration, 1960/61, źródło: museum-joanneum.at

Maria Lassnig, Arlekin-Autoportret, 1961, źródło: museum-joanneum.at

Maria Lassnig, Figura z niebieską szyją, 1961, źródło: artbook.com

Narcyzm jest sztuką

W kolejnych latach Lassnig skupia się na pogłębianiu tego, co nazwała świadomością ciała. Wraca do malarstwa figuratywnego, aczkolwiek nie rezygnuje ona z wpływów informelu czy nadrealizmu, tworząc już własny, wyrazisty styl, gdzie realistyczne przedstawienia postaci (najczęściej twarzy) wchodzą w grę z widzem, nierzadko przekraczając granice płótna, które artystka uważała za ograniczające. Malując autoportrety przekraczające prostokąt tła poprzez tworzenie sobowtórów, pozostawianie białej przestrzeni, zacierającej granicę miedzy płótnem a ścianą, pozostawiając niektóre części ciała “niedokończone” lub malując obraz w obrazie.

Jak już zapewne zdążyliście zauważyć, w malarstwie Marii Lassnig wciąż przewija się motyw portretu, autoportretu i generalnie ciała. Artystka brała je na warsztat często w sposób jawiący się jako narcystyczny – wydawała się wciąż operować przede wszystkim na własnym ciele. Było to efektem tego, co nazywała świadomością ciała i wewnętrznymi poszukiwaniami wgłąb własnej jaźni. Ten swoisty narcyzm był źródłem geniuszu jej prac, przedstawiających w obrazach pogłębianie autorefleksji, będącej zarazem próbą zrozumienia świata.

Ciekawostką jest, że mimo tak wielu pozostawionych autoportretów nie wiele wiemy na temat prywatnego życia Marii Lassnig, ponieważ… nie lubiła ona opowiadać o sobie. Uważała, że robią to za nią jej obrazy i trudno nie przyznać jej w tym racji. Oglądając jej prace można zauważyć ich bardzo osobisty wydźwięk – wyraźne oddanie emocji, poglądów, trosk. Jeszcze lepiej widać to na animacjach stworzonych przez artystę, które, dzięki dźwiękowi, dosłownie przemawiają.

Maria Lassnig, Śniadanie z uchem, 1967, źródło: sites.psu.edu

Maria Lassnig, Nowa ja, 1970-72

Maria Lassnig, Autoportret w plastikowej torbie, 1971, źródło: sites.psu.edu

Maria Lassnig, Autoportret z kamerą, 1974, źródło: tate.org.uk

Maria Lassnig, Autoportret z Silvą / Silva Goldsmith i ja, 197, źródło: sites.psu.edu

Maria Lassnig, Autoportret w kagańcu, 1973

Maria Lassnig, Wewnątrz i na zewnątrz płótna IV, 1884-‘5

Maria Lassnig, Portret z kijem, 1971

Transhumanizm i rozkład

Kolejne lata obfitują w obrazy zaangażowana społecznie – będące sprzeciwem wobec wojny w Zatoce Perskiej (1990 – 1991) lub ukazujące uprzedmiotowienie kobiety. Złowieszcze hybrydy są obrazowym ujęciem transhumanizmu.

Pod koniec życia artystka nie przestaje malować, wręcz przeciwnie, dostaje jakby nowego impetu biorąc na warsztat starzejące się lub czasem wręcz rozkładające ciało, wciąż chcąc ukazać tak naprawdę to, co czuje w środku. Czy jej się to udaje? Moim zdaniem, jak najbardziej.

Często mimo syntetycznego ujęcia można dokładnie rozpoznać emocje. Ba, nawet jej świadomość ciała – starego ciała – zostaje uchwycona. Widać to m.in. po oczach, które nabierają już zupełnie innego wyrazu, tracą blask i żywotność. Zarazem malarka wciąż pozostaje przy swoich ulubionych motywach – grze z widzem, “niedokańczaniem”, płótnem przechodzącym w ścianę wystawienniczą (gra z white cube, co będziecie mogli zobaczyć dokładnie poniżej po zwiększeniu kontrastu niektórych obrazów), czyli próbę wyzwolenia się, przekroczenia granic uprzedmiotowienia – Lassing jest często zarówno modelką (przedmiotem) jak i malarką podmiotem) dzieła sztuki co dodatkowo pogłębia tę grę  (widać to jeszcze wyraźniej wewcześniejszym okresie transhumanizmu i zrastania się z przedmiotami, pokazującymi z jednej strony poczucie uwięzienia artystki, a z drugiej pozycję kobiety w ogóle). Choroba i starość zdają się ograniczać Lassnig jeszcze bardziej, a jej malarstwo zyskuje więcej ostrego humoru, co stanowi odpowiedź względem przemijania.

Co ciekawe, obecnie uważane za genialne, jej prace zaczęły zyskiwać rozgłos pod koniec życia Marii Lassnig, a największe uznanie dostały tak naprawdę po jej śmierci. Tymczasem artystka poświęciła aż 70 lat na tworzenie, często nie spotykające się z pozytywnym odbiorem. Jaki był jej sekret? To w sumie proste. Zwyczajnie lubiła malować. Jej twórczość dawała jej możliwość ekspresji, wyrażania tego, co czuła, lęków, napięć, niepokoi. I wydaje się, że własnie to jest najlepszą miarą jej geniuszu.

Maria Lassnig, Mały autoportret science fiction, 1995

Maria Lassnig, Autoportret z liniami nerwowymi, 1996

Maria Lassnig, Dwie możliwości bycia podwójnym-portretem, 2000

Maria Lassnig, Iluzja pominiętego macierzyństwa, 1998,

Maria Lassnig, Autoportret z rondlem, 1995

Maria Lassnig, Żabia księżniczka, 2000, źródło: tate.org.uk

Maria Lassnig, Ja i ty, 2005, źródło: x-traonline.org

Maria Lassnig, WIedeń, 1983, by Michael Westermannphoto © Kurt-Michael Westermann/Maria Lassnig Foundation


Przypisy:

¹ Źródło: tate.org.uk, 8.8.2017.

² A. Assman, Między historią a pamięcią: antologia, red. nauk. i posł. Magdalena Saryusz-Wolska, Warszawa 2013,

s. 120.

Comments: 2
  • 2 years ago

    I’m not sure where you’re getting your info, but good topic. I needs to spend some time learning much more or understanding more. Thanks for magnificent info I was looking for this info for my mission.

  • 2 years ago

    I simply want to mention I’m very new to blogging and site-building and certainly liked your blog site. Almost certainly I’m planning to bookmark your blog post . You surely have amazing stories. Regards for revealing your blog site.

Comment