Potęga Krakowa, czyli antropologiczny przewodnik po mieście

Wszyscy teraz podróżują i dzielą się informacjami na ten temat, więc przy okazji mojego pobytu w Krakowie stwierdziłam: “Hej, Kraków jest super, czemu, by coś na ten temat nie napisać?” I tak, zapraszam Was do zapoznania się z antropologicznym przewodnikiem po Krakowie.


Mimo że antropologia kojarzy się głównie z pracą w terenie i badaniem egzotycznych kultur, antropolodzy dawno już porzucili wsie i wioski “tambylców”, by przenieść się do miast i badać je podobnie jak niegdyś robiono to na krańcach świata. Wszak miasto to nie tylko urbanistyka, ale związana z nią symbolika. Jak wiadomo, najważniejsze jest zawsze to, co znajduje się w centrum, natomiast peryferia traktuje się często po macoszemu¹. Nierzadko wykształca się również coś takiego jak tożsamość dzielnicowa, bardzo widoczna np. w przedwojennej Warszawie, której dzielnice charakteryzowały się chociażby odmienną gwarą i poczuciem przynależności ich mieszkańców do danego terytorium. Obecnie raczej nie znajdziemy już patriotyzmu dzielnicowego (przynajmniej nie w takiej postaci jak przed wojną), ale z pewnością można powiedzieć o cechach charakterystycznych danego miasta.

Przyjeżdżając do Krakowa pociągiem i wychodząc z Dworca Głównego prosto na Starówkę od razu można zauważyć, że jest to miasto, które ceni swoją bogatą historię. Mamy tu wyraźne centrum, które jest zarazem najstarszą częścią metropolii. W ten sposób zaznacza się więc co jest najważniejsze dla tożsamości danego miejsca. W Krakowie widać to wyraźnie. Ulice biegnące dalej od Starówki rozchodzą się promieniście i tworzą wokół niej swoisty zbiór okręgów. Tym samym widzimy więc, że mamy w metropolii wyraźny punkt centralny, który jest otoczony przez najbliższe dzielnice.

Taka zabudowa odróżnia centralno-historyczną część Krakowa od nowszych czy bardziej peryferyjnych dzielnic, zwłaszcza od socrealistycznej Nowej Huty, która miała być przeciwwagą dla inteligenckiej tradycji tego miasta. Dziś jednak często mieszkańcy docenią Nową Hutę ze względu na humanistyczny układ przestrzenny – bliskość przedszkoli i szkół oraz duże zazielenienie terenu, co było charakterystyczne dla bierutowskich miast-ogrodów. Co więcej,  muszę przyznać, że w ścisłym centrum bardzo łatwo stracić orientację, gdy idzie się okrężnym szlakiem. Ale to wszystko jest właśnie częścią całej zabawy.

Oczywiście Kraków słynie z wielu rzeczy. Wszyscy słyszeli już o jego zabytkach, kościołach czy pubach. Dlatego też nie ma sensu produkować kolejnych zdań powielających to, co już zostało powiedziane milion razy. To, co chciałabym Wam zaproponować to szlak antropologiczny, zawierający w sobie warte odwiedzenia miejsca kultury, jak również wykazujący kreatywność mieszkańców tego miasta.

Na początek przejdźmy się Plantami ulicą Westerplatte w stronę Wawelu. Spacer Plantami jest oczywiście bardziej przyjemny niż podróż komunikacją miejską, dlatego przy dobrej pogodzie jest to z pewnością świetne rozwiązanie, zwłaszcza, że rozglądając się po okolicy możemy zobaczyć piękny neorenesansowy budynek, w którym mieści się jedna z krakowskich restauracji. Jakież może być zdziwienie zwykłego przechodnia, gdy na balkonie owego budynku dostrzeże śmiertelnie bladą parę młodą. Po drugim spojrzeniu okazuje się, że para ta nie wstała jednak z grobu, ale składa się z dwóch manekinów ubranych w ślubne stroje. Trzeba przyznać, że jest to widok wbijający się w pamięć, dlatego z jednej strony jestem zaskoczona takim zabiegiem marketingowym, ale z drugiej nie mogę się oprzeć wrażeniu, że jest to pomysł po prostu genialny.

Sama restauracja bardzo mnie zainteresowała i postanowiłam odnaleźć ją w Internecie. Nietypowa dekoracja balkonu nie jest jednak związana z oryginalnym wystrojem lokalu, który trudni się urządzaniem wesel, konferencji i przyjęć okolicznościowych. Wnętrze urządzone jest w stylu art deco, a na ścianach można podziwiać obrazy Kossaka. Trzeba więc przyznać, że owa balkonowa para trochę odbiega od stylu samej restauracji i naprawdę zastanawia mnie jakie były powody umieszczenia jej tam. Być może jednak jest to efekt kreatywności właścicieli.

Owa kreatywność nie kończy się jednak na eleganckich restauracjach. Co prawda powiedziałam, że o pubach już wszyscy wszystko napisali, jednak to, co jest tak zachęcające w Krakowie, to właśnie świetne lokalne z klimatem i środowiskiem studenckim. W czasie gdy w Warszawie Krakowskie Przedmieście nie wiele już ma wspólnego z czasami moich studiów i nawet pub Indeks zamienił się w miejsce dla hipsterów, krakowskie lokale bardzo silnie trzymają się swojej tożsamości.

I być może to ona jest właśnie kluczem do niesamowitego sukcesu tego miasta jako ośrodka turystycznego i akademickiego. Jako ośrodek inteligencji i artystów, Kraków ceni swoją historię i nie musi szukać tożsamości z zewnątrz, jak robi to Warszawa, będąca po pierwsze dużym konglomeratem przyjezdnych, zasiedlających ją od czasów powojennych, a po drugie metropolią wciąż straumatyzowaną, która musi rozliczyć się ze swoją trudną przeszłością. Być może to sprawia, że stolica nie ma tak mocno zdefiniowanej tożsamości i wciąż szuka czegoś nowego, starając się dopasować do coraz wybredniejszych konsumentów.

Idąc ulicą Westerplatte można skręcić w prawo i udać się na przepiękną krakowską Starówkę. Tu rzecz jasna do zwiedzania jest praktycznie wszystko. Jednak oprócz tego warto także przysiąść na ławce na Plantach. Przyznam szczerze, że jest to jedna z moich ulubionych rozrywek, gdy odwiedzam to miasto. Zawsze bowiem jak tylko przysiadam na jednej z ławek i spędzę tam jakiś czas dosiądzie się do mnie jakiś interesujący człowiek. Niestety zdarzają się też przypadki dość natarczywych świrów, ale nierzadko są to osoby pozytywne, które szukają kogoś do rozmowy.

Jeżeli jednak Planty planujemy sobie na potem, można udać się na Plac Szczepański, na którym bardzo często dzieją się różne dziwne rzeczy – atrakcje rodzinne. I mimo że balon na hel od Netii był rzeczywiście niesamowitą gratką, to jednak świetnym pomysłem było udanie się do oddziału Muzeum Narodowego, które mieści się w Kamienicy Szołayskich. Obecnie można tam znaleźć wystawę Potęga Awangardy.

Wystawa przedstawia dzieła twórców awangardowych, jak np. Kazimierz Malewicz, Lubow Popowa czy Piet Mondrian, a także prace polskich artystów, jak Katarzyna Kobro czy mój ukochany Witkacy. Jest ona świetnie zaprojektowana pod samym względem wystawowym. Wnętrza zostały dopasowane do obiektów, układając się nierzadko w kubistyczne wzory, które umożliwiają łatwa zmianę perspektywy.

Dodatkowo ekspozycja została uzupełniona o prace artystów współczesnych, co naznacza ją dialogiem “międzypokoleniowym”, a z drugiej strony stawia również pytanie o aktualność awangardy, ale także o różnice jakie zaszły od początków XX wieku do dziś. Jeżeli bowiem spojrzy się na prace lub projekty np. architektoniczne z epoki funkcjonalizmu czy konstruktywizmu, widać wyraźnie że są to rozwiązania estetyczne wciąż aktualne (zapewne większe zmiany zaszły na poziomie technicznym). Tym samym nasze poczucie estetyki jest wciąż pod wpływem modernistycznych wzorców. Jednak na pewno rola artysty uległa diametralnej zmianie. W czasie gdy awangarda w swoich idealistycznych wyobrażeniach aspirowała do istotnej roli społecznej, dziś zarówno sztuka, jak i humanistyka zdały się zupełnie wyizolować od tych ambicji. Traumy dwóch wojen światowych wepchnęły intelektualistów w rozmyślania nad sensem, egzystencjalizmem, czasem nihilizmem, pozbawiając ich idealistycznych złudzeń. Oczywiście jest to także tendencja poniekąd wpisana w mieszczański system, gdzie kultura i ekonomia oddzielają się od siebie, czyniąc tą pierwszą bardziej autonomiczną, ale także traktowaną zarazem jako Marksowska “nadbudowa”, “nadwyżka” przeznaczona głównie dla elit.

Tym samym wystawa daje dużo do myślenia, porównując te dwie postawy i stawiając sobie pytanie o miejsce współczesnego artysty/intelektualisty w społeczeństwie. Z jednej strony bowiem coraz więcej osób zaczyna dostrzegać, że zarówno sztuka, jak i humanistyka nie powinny brzydzić się zmysłem praktycznym, który często odrzucają, zarazem jednak nie wpędzając się w kompleks “zbawiania świata”. Jednak zanim odpowie się na to pytanie, nasuwa się jeszcze jedno dużo istotniejsze. Nie chodzi tu bowiem jedynie o zadania współczesnej inteligencji, ale bardziej o to, czy jeszcze rzeczywiście możemy mówić o tej warstwie społecznej. Wydaje się, że znajdujemy się w procesie głębokich przemian, które poniekąd utrudniają określenie własnej tożsamości. I być może właśnie dlatego Kraków, który wydaje się w tym wszystkim nie pogubić, daje swojego rodzaju spokój i odprężenie.

Wychodząc na Plac Szczepański możemy zauważyć jeszcze jeden budynek bogato zdobiony złotymi obrazami w stylu art deco. Jest to Pałac Sztuki, w którym również mieści się galeria. Obecnie można tam odwiedzić wystawę retrospektywną Juliusza Joniaka, która również wydała się bardzo interesująca, ale niestety tym razem nie starczyło czasu na jej dokładne obejrzenie, gdyż czekała nas dalsza droga.

Tymczasem, udając się na przystanek tramwajowy, wybierzemy się w podróż na drugą stronę Wisły, w celu odwiedzenia MOCAKu – krakowskiego muzeum sztuki współczesnej. Ogromna przestrzeń wystawowa, znajdująca się w postmodernistycznym budynku, przypomina wnętrza takich sław jak Tate Modern w Londynie. Innymi słowy, Kraków nie ma się czego wstydzić, jeżeli chodzi o sztukę współczesną i choć bardzo lubię też kameralne wnętrza, przestronne i nowoczesne sale naprawdę robią wrażenie.

My udamy się na wystawę  Sztuka w sztuce, która znajduje się na parterze. Można tam zobaczyć pracę współczesnych artystów, którzy wchodzą w dialog z klasycznymi dziełami sztuki lub motywami artystycznymi, kontynuując w ten sposób dadaistyczną zabawę z klasyką, zapoczątkowaną przez Marcela Duchampa i jego domalowaniu wąsów Monie Lisie (L.H.O.O.Q.). Ta iście postmodernistyczna intertekstualność jest zbiorem świetnych prac, które w dodatku są doskonale wystawione, zachęcając widza do interakcji.

Wystawa ta nawiązuje w pewien sposób do Potęgi Awangardy, ukazując jeszcze wyraźniej współczesne wykorzystanie awangardowych motywów. Prezentuje to np. praca przedstawiająca łóżeczko dziecięce zaprojektowane na bazie obrazów Mondriana i Malewicza. Jest to w pewnym sensie spełnienie postulatów konstruktywistów czy ich pochodnych – produktywistów, by sztuka była przede wszystkim użytkowa, choć mamy tu raczej do czynienia z zawłaszczeniem sztuki przez towary (mimo że praca jest eksponatem równie dobrze jestem ją sobie w stanie wyobrazić w pokoju dziecięcym, z resztą kwadraty Mondriana są bardzo często wykorzystywane przez rynek konsumpcyjny). Tego rodzaju zabranie autonomii sztuce wydaje się zjawiskiem ciekawym, choć zapewne niektórzy spojrzą na nie z obrzydzeniem, widząc w nim swoistą profanację. Osobiście jednak jestem za użytkowością i postmodernistycznym dialogiem, który zaciera granicę między kulturą wysoką i masową. Być może jest to znak czasów. Dlatego też sama postanowiłam wejść w dialog z wystawą w MOCAKu, oddając hołd Marcelowi Duchampowi i jego wąsom.

Źródło: kulturaonline.pl

Źródło: mocak.pl

Czas nas goni, więc niestety musimy znów biec do tramwaju w celu udania się na Dworzec i powrotu do Warszawy. Słońce wychodzi zza chmur, dając jeszcze możliwość przystanku na ławce na Plantach w oczekiwaniu na pociąg. W sumie to wcale nie chce się wracać. A może by tak przeprowadzić się do Krakowa? Na pewno trzeba będzie wrócić. Myślę, że powyższy wpis jest i tak dość ubogi jeżeli chodzi o możliwości kulturalne tego miasta, a analiza antropologiczna wydaje mi się niewystarczająca. Zatem na pewno wrócimy jeszcze zarówno do Krakowa, jak i zastanawiania się nad jego “aurą”.


Przypisy:

¹ M. Eliade, Sacrum i profanum, przeł. R. Reszke, Warszawa 1999, s. 16.

Comments: 4
  • 2 years ago

    Awesome blog! Is your theme custom made or did you download it from somewhere? A design like yours with a few simple tweeks would really make my blog shine. Please let me know where you got your theme. With thanks

  • Antropo Logos
    2 years ago

    Thank u very much! We’ve designed it our self, however it is based on the WordPress theme, MHmagazine.

  • 2 years ago

    I simply want to tell you that I am very new to blogs and really savored your page. More than likely I’m want to bookmark your website . You amazingly come with fantastic articles. Thanks a lot for revealing your web site.

  • 2 years ago

    I just updated my site with a new list. I hope you all are having a great week.

Comment