Zmienna natura przyrody we Władcy Pierścieni

aa1937b4-1104-44fa-841a-5cceb9458e08lord-of-the-rings-film-setting-in-new-zealand

Wiele można powiedzieć o Władcy pierścieni, ale z pewnością myliłby się ten, kto uznałby, że jest to dzieło nie pozostawiające śladu w pamięci. Jego wieloznaczność i bogata konstrukcja spławiły, że trylogia doczekała się wielu interpretacji, publikowanych przez czytelników, dziennikarzy oraz naukowców. Często zwraca się uwagę na autobiograficzny aspekt książki i odniesienia do wojen światowych.


Nieraz można też spotkać się z poglądem, że dzieło opiera się jedynie na tradycji chrześcijańskiej. Twierdzenie, bez wątpienia prawdziwe, nie reprezentuje całej prawdy. W świadomości społecznej zapomniano, iż Władca pierścieni został stworzony przez Tolkiena przede wszystkim, by zostać mitologią Wysp Brytyjskich i by wypełnić lukę w historii Anglii. Coraz mniej ludzi zdaje sobie również sprawę, że książka bazuje na mitach nordycko-germańskich, celtyckich, fińskich i angielskich.

Podstawowy fundament powieści, czyli konstrukcja świata, opiera się na tradycji mitycznej, a nie chrześcijańskiej. Świadczy o tym nazwa Śródziemie (ang Middle-earth – kalka z nordyckiego mitgard, to znaczy mitycznego środkowego świata, gdzie mieszkali ludzie), morze otaczające świat i to, iż kosmos opiera się na axis mundi, którą stanowią dwie wieże – Isengard i Minas Morgul.

Pierwsza należy do Sarumana, druga Saurona (dokładnie do Nazguli). Choć obydwie stały się siedzibami zła, wcześniej należały do królestwa Gondoru i służyły do chronienia go.

Według legendy Isengard powstał z wulkanicznej lawy. Zanim stał się warownią Sarumana był bliższy naturze, bardziej przyjazny i porośnięty zieloną trawą

Minas Morgul, zanim przejęły je Nazgule, nazywało się Minas Ithil, czyli Wieża Wschodzącego Księżyca. W czasach gdy należała do Gondoru, na jej dziedzińcu rosło białe drzewo.

Warto zauważyć, że obie wieże, zanim przejęły je złe moce, były blisko powiązane z przyrodą. Z tej krótkiej analizy można wyciągnąć wniosek, że obecność natury jest swoistym wyznacznikiem dobra we Władcy Pierścieni. Sam podział na dobro i zło w powieści posiada bardzo ścisły charakter.

Istnieją jednak wyjątki od tego rygorystycznego dualizmu moralnego. Widać to chociażby w postaci Golluma, symbolu zagubienia i obrania złej drogi. Pozornie wydaje się on bohaterem negatywnym.

W takim wrażeniu utwierdza czytelnika opowieść o jego przeszłości i o tym jak zdobył pierścień. W miarę rozwoju akcji narastają wątpliwości względem Semagola. Wreszcie, gdy wpadnie wraz z pierścieniem do Otchłani w Górach Przeznaczenia, odbiorca może poczuć litość i uświadomić sobie, że ciężko jest mu się ustosunkować do tej postaci. Podobna nieścisłość dotyczy przyrody.

Choć towarzyszy ona stronie dobra (np. Elfy, Hobbici współżyją z naturą, z kolei w Mordorze jej nie ma, również wieża Sarumana w miarę jego przechodzenia na stronę ciemności pozbawiana jest stopniowo roślinności), należy się zastanowić, czy nie ma od tego odstępstw i czy środowisko naturalne nie jawi się czasem jako niebezpieczne?

Przykład takiego oblicza natury we Władcy Pierścieni stanowi Stary Las, który inicjuje wyprawę Niziołków i ich zetknięcie się z wrogim orbis exterior, czyli terenem zewnętrznym, będącym przeciwieństwem orbis interior, którym jest bezpieczne Shire

Jak widać, przyroda sama w sobie nie jest więc wyznacznikiem dobra w powieści. Aby była przyjazna, musi być oswojona, przerobiona przez kulturę. Krajobraz i roślinność w Hobittonie, czy w miastach elfów i krasnoludów staje się częścią kultury (elfy mieszkają na drzewach, Hobbici i krasnoludy w ziemi). Stary Las nie podlega kulturze, jest dziki, a przez to niebezpieczny i wrogi

Hobbici boją się drzew w lesie, a wręcz są z nimi w stanie konfliktu:

 Dawno temu przypuściły szturm na żywopłot: zbliżyły się do niego, zapuściły korzenie i pochyliły się na druga stronę. Hobbici przyszli z siekierami, ścięli setki drzew, rozniecili w lesie ogromne ognisko (…) Po tym zdarzeniu drzewa zrezygnowały z dalszych ataków, ale stały się nieprzyjazne.[1]

Można zauważyć, że rośliny podlegają w opisie antropomorfizacji. Nie tylko przemieszczają się, ale również myślą i czują. Merry nazywa zdarzenie „szturmem”, ale wydaje się, że drzewa nie miały zamiaru atakować, lecz przybliżyć się do żywopłotu. …zrezygnowały z dalszych ataków, ale stały się bardzo nieprzyjazne.

Brzmi jakby obraziły się na Niziołków za to, że uśmiercili tak wiele roślin. Hobbici jednak nadają temu ekscesowi własne znaczenie, które staje się jedyną przytoczoną relacją i oceną zachowania Starego Lasu we Władcy pierścieni. Takie ujęcie świata jest mityczne, subiektywne, oparte na domysłach.

Zaprezentowana interpretacja zachowania Starego Lasu działa na tej samej zasadzie co mit – stanowi deformację sensu, czyli prawdziwej historii, która, jak można się domyślić, różni się od tej przedstawionej przez Merry’ego. Deformacja sensu służy nadaniu działaniom drzew odpowiedniej i wygodnej dla mieszkańców

Shire formy, a więc znaku. Znak w micie według Barthesa charakteryzuje przesuwanie pierwotnych znaczeń. W tym wypadku będzie to działanie drzew, które przez Hobbitów zostało naznaczone jako atak.[2]

Dlaczego Niziołki przypisały roślinom szturm na ich teren? W celu, w jakim bardzo często tworzy się mity – usprawiedliwienia, które Barthes nazywa motywacją.[3] Drzewa przekroczyły granicę swojego terytorium, dlatego trzeba je było pociąć i spalić. Najlepiej wytłumaczyć to obroną przed atakiem.

Mit, który został zbudowany przez Hobbitów na temat Starego lasu nie jest niczym nowym, ale typowym obrazem orbis exterior – miejsca nieznanego, niebezpiecznego, wrogiego, obcego.

Powód zachowania drzew jest projekcją Niziołków, wynikającą ze złowrogiego charakteru orbis exterior. Stary las jest z założenia czymś opozycyjnym do Shire. Podlega zasadzie swój-obcy, kultura-natura, gdzie pierwsze pojęcia są nacechowane pozytywnie (swój, kultura – bezpieczeństwo, ucywilizowanie, przychylność), a drugie negatywne (obcy, natura – niebezpieczeństwo, dzikość, wrogość).

Jeżeli złe intencje w zachowaniu drzew są projekcją, to być może fantazmatyczności podlega również sam charakter Starego lasu? Fantastyczny i mityczny poziom interpretacji nie zdaje się bowiem wyczerpywać tematu:

Teren wznosił się stopniowo, a w miarę upływu czasu drzewa stawały się coraz wyższe, ciemniejsze i bardziej gęste. (…) Nic nie szeptało ani nie ruszało się w gałęziach, ale wszyscy mieli nieprzyjemne wrażenie, że są obserwowani z niechęcią, która przeradza się w odrazę, a nawet wrogość. Niepokojące uczucie wzrastało, aż wreszcie zaczęli rozglądać się (…) jakby w oczekiwaniu nagłego ataku. (…) Pippin nagle poczuł, że już dłużej tego nie zniesie, i zawołał:
– Nic wam nie zrobię pozwólcie mi przejść! (…)
– I co? Te drzewa naprawdę się poruszają. Mamy przed sobą Polanę Ogniska, ale ścieżka jakby się od niej odsunęła! [4]

W tym fragmencie wyraźnie można wyczuć, że opis jest bardzo subiektywny. Narracja stanowi mowę pozornie zależną – przedstawia myśli i uczucia bohaterów, którzy personifikują las (drzewa stawały się coraz wyższe, ciemniejsze i bardziej gęste, Nic wam nie zrobię pozwólcie mi przejść!). I choć Merry uznaje, że drzewa naprawdę się poruszają nie można mu wierzyć.

Warto bowiem zauważyć, że tekst zawiera odczucia, nie fakty: mieli nieprzyjemne wrażenie, że są obserwowani z niechęcią, która przeradza się w odrazę, a nawet wrogość, zaczęli rozglądać się (…) jakby w oczekiwaniu nagłego ataku. Nie ma więc obiektywnej relacji narratora-obserwatora, nie można być pewnym, że drzewa w istocie są przez Tolkiena antropomorfizowane i w dodatku mają złe zamiary.

Czy w takim razie świadomość i wrogość drzew stanowi jedynie projekcję Hobbitów? Biorąc pod uwagę strukturę tekstu można wyciągnąć taki wniosek. Wskazywałaby na to również psychologiczna interpretacja. Strach Niziołków przed nieznanym, przed orbis exterior, wyzwala pracę wyobraźni. Stary las staje się fantazmatem, odzwierciedleniem obaw bohaterów. Spokojni domatorzy, którzy nigdy nie opuszczali Shire, w chwili wejścia do lasu wkraczają na drogę w nieznane. Jest to wkroczenie na ścieżkę inicjacji.

Zetknięcie się ze lasem to zetknięcie się z nieznanym i z lękiem przed nieodkrytym. Opuszczenie domu jest prawdopodobnie jednym z najcięższych momentów wędrówki. Wiąże się, bowiem z przekroczeniem pewnej granicy, wejściem w etap stawania się dorosłym. Wrogość drzew to symbol lęku związanego z porzuceniem idylli dzieciństwa i wyjściem naprzeciw okrucieństwu dojrzałego życia.

W rozdziale Stary las Tolkien ukazał, więc nie tylko naturę złowieszczą, obcą nieprzyjazną, ale również naturę strachu przed nieznanym. Tekst może być przykładem doskonałego studium antropologiczno-psychologicznego. Ukazuje lęk przed opuszczeniem bezpiecznego orbis interior, który wiąże się z mityzacją rzeczywistości i personifikowaniem sił przyrody. Zło jest świadome, bez względu na to jaką przyjmuje postać. W tym wypadku zostaje personifikowane w dzikich drzewach.

Jak widać na podanym przykładzie Władca Pierścieni może ulegać wielorakim interpretacjom. Czerpiąc z mitów i stając się mitologią jest zbiornikiem znaczeń oraz fantazmatów. To sprawia, że motywy bohaterów Władcy Pierścieni wydają się czytelnikowi bliskie i przyczyniają się zapewne do fenomenu popularności powieści.

Tolkien nie był jedynie znakomitym filologiem, ale również antropologiem i psychologiem. Choć jego dzieło jest zaliczane do gatunku fantazy, tak naprawdę pozostaje bliskie życiu i nie próbuje się od niego oddalić, jak inne utwory tego gatunku. Paradoksalnie dlatego żadna inna książka tego typu nie przebije oddźwięku, który zdobył i wciąż zdobywa Władca Pierścieni.


Przypisy:

[1] J.R.R. Tolkien, Władca Pierścieni, tom 1, wyd. Amber, 2001, s. 113.

[2] R. Barthes, Mit i znak, wyd. PIW, 1970, s. 40-42.

[3] Ibidem, s. 44-45.

[4]  J.R.R. Tolkien, Władca Pierścieni, tom 1, wyd. Amber, 2001, s. 114

Comment: 1
  • 2 years ago

    I just want to mention I’m beginner to blogs and really savored this blog. Most likely I’m going to bookmark your site . You definitely come with outstanding well written articles. Appreciate it for sharing with us your web-site.

Comment